Jak Copi i Arti wyjechali z Poznania
Opowieść o tym jak Copywriter i Artdirector, który nim nie jest, z Poznania do Gdańska podróżowali.
Artdirector, który nim nie jest, otrzymał z Fundacji Centrum Solidarności zaproszenie na spotkanie robocze w Gdańsku. Bardzo się ucieszył, a także zaintrygował, bo nie wiedział, co będzie przedmiotem spotkania.
Przypuszczaliśmy, że projekt związany z 30 leciem powstania Solidarności "Test na Solidarność" ale nie byliśmy tego pewni. Okazało się ze Arti, który nim nie jest, wykończony projektem budowy serwisu społecznościowego dla wielkopolskich organizacji pozarządowych, zapomniał zajrzeć do załącznika. W załączniku dziewczyny z FCS dosłały materiały do dyskusji na spotkaniu.
Arti, który nim nie jest i Copywriter nie znali materiałów, dlatego z pustymi głowami, wolnymi od utrapień i trosk wsiedli do pociągu relacji Poznań - Gdańsk.
Och jak pięknie jest podróżować pociągiem. Kiedy mroźny poranek za oknem przewala śnieżny pył niczym ziarenka burzy piaskowej. Miarowy stukot pociągu kołysze do snu. Brak monitorów, brak internetu, klawiatury. Życie zwalnia. Odpoczywamy.
Czytamy gazety. Branżowe. O internecie. O kampaniach. O stronach internetowych www. Ale nie mamy siły na dyskusje o naszym nowym portalu. O naszym najmłodszym e-dziecku. A pociąg stuk puk stuk puk stuk puk.
Nawet konduktor jakiś taki leniwy: Kto z państwa nie miał jeszcze sprawdzanych biletów? Stuk Puk. Piękny senny poranek w PKP.
Gdańsk jak zawsze piękny. Mroźno. Przywitał nas szarą chlapą i górami odgarniętego śniegu. U nas w Poznaniu już go nie widać. Wywieźli. Z nad morza bryza. Ech morze!
Punktualni, jak to goście z Poznania stawiliśmy się w Fundacji. Po chwili spotkaliśmy się z Panią Prezes, która podziękowała za zrobienie strony internetowej i poinformowała, że się bardzo podoba.
Spotkanie robocze odbyło się w knajpce Tekstylna. Sympatyczne wnętrza, dużo ludzi. Ascetyczny bar. Czysto. Schludnie. Z klimatem. Za głośną muzyką. I pyszną kawą z chili i sosem paprykowym o wdzięcznej nazwie: Diabolo.
Poza Anią I Dorotą z FCS na spotkanie przybyli Marta, specjalistka PR w kulturze oraz Piotr - freelancer eventowy. Arti, który nim nie jest i Copywriter (zwany odtąd Copim) mogli wziąć udział w swojej ulubionej rozrywce: dyskusji kreatywnej.
Punkt po punkcie omawialiśmy założenia, cele, środki, propozycje, strategie, PR, media, pomysły, kreacje, cele charytatywne, technologie internetowe, kampanie społecznościowe, facebook, strony internetowe, aplikacjie internetowe, gry internetowe, gry na facebooka oraz quizy internetowe.
Copi po woli miał coraz więcej krytycznych uwag. Poinformowalismy, że jest głodny, co było znakiem dla wszystkich, że czas już na posiłek.
Robocze spotkanie zgrabnie ewoluowało w sympatyczną przyjacielska kolację.
Menu:
3 osoby jadły pastę
1 osoba lasagne
1 osoba sałatkę z pieczonym serem feta
1 osoba nie została na posiłku


Komentarze